NOC, DORMITORIUM DZIEWCZĄT, SLYTHERIN
-Dlaczego ty u licha jeszcze nie śpisz, White?!-wykrzyknął Snape
-Przepraszam za nieuprzejmość, ale obawiam się, że to samo pytanie mogłabym zadać również panu.-spokojnie odrzekła Emily
-Po pierwsze pełnię dyżur. Po drugie nie muszę się nikomu tłumaczyć. Za to co TY robisz o tak później porze?
-Mugole nazywają to nocą filmową. Włącza się takie magiczne urządzenie-pokazała na swojego dziewiętnasto calowego laptopa- i odtwarza nakręcone przez ludzi filmy.
-A co takiego ciekawego oglądasz, że uważasz, że to ważniejsze od spania?
-No... kiedyś była taka mugolska pani, nazywała się Joanne Kathleen Rowling i ona miała jakby dar jasnowidzenia. I napisała serię książek z niewyobrażalnie bezsensownym tytułem : "Harry Potter". Opisała to wszystko co się działo, dzieje i będzie działo, choć jej wizja nie była zbyt dokładna. Nie widziała ona części wydarzeń i osób. Ale... te osoby można pominąć, ponieważ nie są zbyt ważne.
-Na przykład kto?
-No... w jej wizji nie było-Emily westchnęła ciężko-mnie. No ale co tam... Na podstawie jej książek nakręcono aż osiem filmów. Najgorsze były w ostatniej.
-Np?
-O tym wolała bym nie mówić. Ja lepiej się już położę...
-Poczekaj... musisz coś zobaczyć.
-JA?!
-Pośpiesz się.
-Ale tak w koszuli nocnej?!
Chwilę potem byli już na błoniach.
-Wsiadaj.-pokazał na pięknego gryfa
-Jak się nazywa?
-Lily.
-Hmm... to ciekawe.
-Co jest takie ciekawe, jeżeli można wiedzieć?
-Bo widzi pan, kiedyś, jeszcze przed przeprowadzką i pójściem do Hogwartu, nasz sąsiad posadził róże tak, że układały się w imię Lily. Niestety nie dbał o nie, więc kiedy przyszła do mnie moja koleżanka, przeszłyśmy do jego ogrodu, a że wtedy zaczęły pojawiać się moje moce sprawiłam, że były z powrotem piękne.
-To niemożliwe.
-Niby dlaczego?
-Bo to był mój ogród i miałem tylko jednych sąsiadów, a oni mieli córkę z brązowymi włosami, a do tego ślicznie śpiewała.
-Mogę udowodnić, ale nie mam nastroju do "Eleanor Rigby" ani "Derniere Danse", ale chyba może być i to:
Donnez-moi une suite au Ritz,
je n'en veux pas.
Des bijoux de chez Chanel,
je n'en veux pas.
Donnez-moi une limousine,
j'en ferais quoi ?
Offrez-moi du personnel,
j'en ferais quoi ?
Un manoir a Neufchâtel,
ce n'est pas pour moi.
Offrez-moi la tour Eiffel,
j'en ferais quoi ?
Je veux d'l'amour, d'la joie, de la bonne humeur.
Ce n'est pas votre argent qui f'ra mon bonheur.
Moi j'veux crever la main sur le cœur.
Allons ensemble découvrir ma liberté.
Oubliez donc, tous vos clichés.
Bienvenue dans ma réalité.
J'en ai marre d'vos bonnes manières.
C'est trop pour moi.
Moi je mange avec les mains
et j'suis comme ça.
J'parle fort et je suis franche.
Excusez moi.
Fini l'hypocrisie moi,
j'me casse de là.
J'en ai marre des langues de bois.
Regardez moi.
Toute manière j'vous en veux pas
et j'suis comme ça.
J'suis comme ça.
(ZAZ "Je Veux").
I co?
-Nie spodziewałem się, że to ty. Nie rozumiem jednak pewnej rzeczy, tamta dziewczyna miała brązowe włosy i ciemną cerę, a ty jesteś, no co ty dużo mówić, jej przeciwieństwem.
-O takich włosach mówisz?-jej włosy zrobiły się kasztanowe, a cera ciemna-Hmm... tak myślałam
-No nic, ale spójrz w dół.
Emily spojrzała w dół i zobaczyła jej twarz z białych i czarnych róż.
-Ja... nie wiem... co... powiedzieć-wymówiła ze łzami w oczach
To wygląd już mi się wyjaśnił. Wydaje mi się, że to byłoby naprawdę WOW!!!!! gdybyś zaczekała aż Emily będzie starsza... Ale to tylko moje prywatne TAKIE TAM, więc...
OdpowiedzUsuńLecę dalej :)
Black Blow