Przybyłam do Hogwartu. Nagle, ogłoszono, że jestem prefektem. JA?! TO JAKAŚ WIELKA POMYŁKA! Znaczyło to, że mam własny, fajniej wyposażony pokój. To akurat jest spoko. Na pierwszej przerwie przybiegł jakiś pierwszak, i powiedział, że profesor Dumbledore mnie prosi. Ja chyba nic nie przeskrobałam, no nie? Zapukałam i drzwi się otworzyły. Dyrektor kazał mi usiąść.
-Pewnie zastanawiasz się po co cię tu sprowadziłem?
-No tak.
-Widzisz, profesor Snape zrobi coś takiego, że wszyscy go znienawidzą, zakon feniksa nie będzie mu ufał. Niestety, nie mogę ci zdradzić co to będzie.
-Profesorze, ależ nie musi mi pan tego mówić, ja to WIEM.
-A niby skąd? I w takim razie co się stanie?
-Moich źródeł nie mogę zdradzić, ale modę chętnie opowiedzieć o tym wydarzeniu. Otóż, Voldemort kazał Draconowi zabić pana. Jednakże niikt nie wierzy w to, że mu się to uda. Powiedział pan Snape'owi, że to on będzie musiał pana zabić. A profesor Snape dokona tego bez problemu.
-No nie spodziewałem się, że ktokolwiek o tym wie. Ale przejdźmy do twojego zadania.
-Szczerze mówiąc, trochę się boję.
-Jak, już mówiłem, nikt nie będzie mu ufał. Ty jako jedyna będziesz znała prawdę. Dlatego, musisz często przychodzić do lochów i od czasu do czasu porozmawiać z Severusem.
-ŻE CO!-to był cios poniżej krytyki, tego się kompletnie nie spodziewałam-Ale JA? Nie mógłby ktoś ze ślizgonów? Lub chociaż ktoś, kogo lubi profesor Snape? On za mną nie przepada, i w sumie to wzajemnie. Ale w wakacje...-urwałam kiedy zdałam sobie sprawę, co powiedziałam
-Cóż takiego wydarzyło się w wakacje?
-No ja uratowałam dwie osoby. Profesora Snape'a i moją przyjaciółkę Klarę.
-A przed czym ich uratowałaś?
-Klarę przed śmiercią. A profesora Snape'a... przed Azkabanem.
-Przed czym?!
-No azkabanem... to takie niezbyt miłe miejsce z dementorami.
-Ale jak to?
-Bo o mało jej nie zabił Avada Kedavrą.
Profesor uniósł brwi w geście zapytania.-Jak go postrzymałaś?
Westchnęłam-Patelnią.-powiedziałam ze smutkiem w głosie
-I co zrobiłyście, jak rzuciłaś w niego patelnią?
-No, zjadłyśmy ciasteczka, które przyniosłam. Ale ja nie nadaję się do pocieszania Severusa. Luna byłaby lepsza. Jej nie da się nie lubić.
-Nie, wiem co robię, wybierając cię do tego zadania.
-Pójdę już.
Chciało mi się płakać. Przecież on mnie nienawidzi. Inaczej po co by się mścił. A może to nie była zemsta... Załamał się, kiedy mówiłam, że się przeprowadzam. Może nie znalazł wolnego domu w sąsiedztwie. Postanowiłam to sprawdzić. Poszłam do mojego pokoju, i zaczęłam poszukiwania zdjęć Lily Evans. Mam! Chwilę później, byłam dokładnie taka wysoka jak Lily. Wyglądałam jak ona. A, mundurek! Przebrałam się w sukienkę, taką, jak miała Lily. Ruszyłam do lochów. Zapukałam.
-Proszę.
-Severusie...-zmieniałam swój głos, na ten, który miała jego zmarła ukochana
-Lily?!-podskoczył ze zdumienia
-Oczywiście.-podeszłam do niego-Ślub z Potterem nie był prawdziwy. To tylko sztuczka. Kocham tylko ciebie.-ściemniałam dalej
-Ja...no..KOCHAM CIĘ LILY!-rzucił mi się na szyję
Uśmiechnęłam się uwodzicielsko. Nasze twarz się zbliżyły. Dzieliły nas tylko centymetry. I stało się. Pocałował mnie. Najpierw słabo, potem coraz mocniej. To było wspaniałe. Zaczął ciągnąć mnie do sypialni. Przestraszyłam się, wyrwałam się mu. Uciekałam najszybciej jak mogłam. Wygląd zmieniłam z powrotem w pokoju.
-To było... GENIALNE!-nie wiedziałam, że tak potrafi
Podeszłam do biurka, chwyciłam pergamin i zaczęłąm pisać drżącą ręką.
Drogi Severusie,
przepraszam Cię, za to, co się stało. Nie powinnam uciec. Muszę wyjeżdżać, ale wrócę tu za kilka miesięcy.
Kocham Cię szczeże,
Lily
Wzięłam sowę i wysłałam. Wyszłam do pokoju wspólnego. Podeszła do mnie Ginny.
-Umiesz dochować tajemnicy?-spytała
-Żebyś wiedziała. Jestem jakby szkatułką z sekretami, w tym moimi.
-Twoimi?
-A dałabyś radę być zadurzona w czwórce facetów, i nikomu nie powiedzieć. Choćby sobie?
-Chyba nie. Zakochałam się w Harry'm.
-Fantastycznie! On już wie?
-No coś ty!
-A ty możesz obiecać, że nikomu nie powiesz?
-Pewnie.
-Tylko się nie śmiej, dobrze.
-Dawaj.
-Ja... całowałamsięzeSnape'em!
-Żartujesz!
-Nie. Myślał, że jestem Lily.
-Lily?
-Potter.
-ŻE CO!
-On się w niej buja.
-Ale powiesz mu, że to ty?
-W życiu! Miałabym przechlapane do końca mych dni!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz