Podeszłam do Harrego.
-Cześć.-zarumieniłam się
-Cześć.-odpowiedział
-Chciałam o coś spytać.
-Dawaj.-ponaglił mnie
-Mogłaby dołączyć do gwardii Dumbledore'a?
-No...-nie ufał mi, w końcu byłam ślizgonką-Jak chcesz...
-Dziękuję. Kiedy spotkanie?
-Zaraz się zaczyna.
-No to lecimy!
Kiedy przyszliśmy pod pokój życzeń, drzwi się przed nami otworzyły. Harry wszedł pierwszy. Na jego widok wszyscy się ucieszyli. Weszłam nieśmiało, a wtedy oklaski zamieniły się w buczenie.
-Spokój!-bronił mnie Harry-Wiem, że jest ze Slytherinu, ale to moja przyjaciółka i jej ufam. Emily nigdy nie zdradzi, gdzie się ukrywamy.
-Dziękuję.-powiedziałam
Ćwiczenia poszły znakomicie. Mój poziom przewyższał wszystkich.
Po zajęciach zapukałam do drzwi gabinetu Dumbledore'a.
-Proszę!
-Dzień dobry.
-Co cię tu sprowadza?
-Ja... No w mugolskich szkołach można było się przepisać do innej klasy. A ja chciałam zmienić dom.
-Ale to decyzja tiary przydziału.
-No nie do końca. Tiara nie chciała mnie przydzielić do Slytherinu. Ja o to poprosiłam.
-A ja zastanawiałem się przez te pięć lat dlaczego popełniła tak wielki błąd. Ale powracając do twej prośby. Jeżeli to była tylko twoja decyzja to zaraz posadzimy si czapkę na głowę i będziesz w innym domu.
- Bardzo dziękuję.
Kiedy czapka zbliżyła się do mojej głowy, od razu wykrzyknęła:
-Gryffindor!
-To teraz odpowiednio transmutujemy twoje szaty, by pasowały do tamtejszej "mody".
Poszłam do nowego pokoju wspólnego.
-Cześć. Jestem już gryfonką.
-Jakiś żart?-powiedział Ron
-Nie. Jak chcesz zapytaj McGonagall.
-Genialnie!-wykrzyknęły naraz Hermiona i Ginny.
Kilka dni później Harry miał wizję(tą z Syriuszem).
-Harry. Voldemort wytwarza tę wizję, żebyś tak pomyślał. Jak nie wierzysz to skorzystaj z lusterka od Syriusza.
Harry nie zobaczył nic. Poszedł do gabinetu Umbridge.
-Ja lepiej zostanę na zewnątrz. Jakby ktoś szedł.
Nagle różowa nauczycielka zaczęła się zbliżać. Ciągnęła ze sobą całą GD. Zaczęłam pukać do pokoju (taki był umówiony sygnał), ale mnie nie usłyszeli. Schowałam się w wnęce w ścianie. Z Umbridge szedł Snape. O, jaka słodka byłaby z nich para. Słyszałam rozmowy ze środka.
-Jeżeli nie chce go pani otruć, co chętnie bym zobaczył, to nie mogę pani pomóc.
-Oni mają Łapę!-wykrzyknął Harry
-Wiesz o co mu chodzi?
-Niestety, nie mam pojęcia.
Snape wyszedł z gabinetu.
-Kłamca! -wrzasnęłam na tyle głośno, żeby mnie usłyszał
Podbiegłam do kominka. Przeniosłam się do departamentu tajemnic. Nie było nikogo. Chwyciłam kulę z przepowiednią Harry'ego i ją roztłukłam. Bez obaw wróciłam do Hogwartu. Opowiedziałam wszystko Harry'emu i podziękował za to, że nie musiał nikogo ratować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz