Kiedy się obudziłam, zerknęłam do lustra i ujrzałam mą okropną fryzurę. Uczesałam się i ułożyłam włosy w zgrabny kok. Ku mojemu zdziwieniu, kiedy się obróciłam, na moim stoliku leżał list. Poczta jest przy śniadaniu. To musi być coś na prawdę ważnego. Otworzyłam go.
Droga Lily
Przyjdź dzisiaj na herbatę, o 19.00, muszę z tobą porozmawiać.
S.S.
O matko! Czego on ode mnie chce? Odpiszę mu.
Severusie,
niestety, o godzinie 19.00 mam ważne spotkanie. Czy mogłabym wpaść za 10 minut?
Chwilę później przyszła odpowiedź.
Oczywiście.
Szybko poszłam do łazienki, przebrałam się i szłam do lochów. Zapukałam.
-Proszę.-powiedział markotnym głosem
-Pisałeś.-stwierdziłam
-Tak. Proszę.-podał mi filiżankę i wskazał miejsce
-O czym chciałeś pomówić?
-Jajużcięniekocham.-powiedział szybko
Spojrzałam na niego pytająco.
-Otóż, wbrew moim zasadom, poczułem dużo więcej, niż powinienem czuć do uczennicy.
Byłam zdziwiona. O kogo mu chodzi? O Giny, Hermionę, Lunę?
-Kto to?-powiedziałam chłodno
-Emily White.-Zakrztusiłam się, przez przypadek rozlałam trochę herbaty
Szybkim, zdecydowanym krokiem wyszłam z jego gabinetu.
-Żegnaj, Severusie.-rzuciłam przez ramię
Poszłam do mojego pokoju. Zaczęłam płakać.
-Dlaczego mi ma zepsuć życie? Dlaczego?-wyszlochałam
Postanowiłam iść do Giny. Opowiem jej wszystko, a ona mi coś doradzi.
-Giny, musisz mi pomóc.
-Co się stało?
-A jak wyobrażasz sobie największą katastrofę świata?
-Wybuchła ci lewa stopa?-powiedziała żartobliwie
-Gorzej.
-No co?
-Snape się we mnie zadurzył.-powiedziałam płaczliwie
-Jak to?
-Powiedział, że czuje coś za dużo do uczennicy. Najpierw myślałam, że to ty, Hermiona lub Luna. Najbardziej obstawiałam Lunę.
-Ale powiedział Ci to wprost?
-Oj, oczywiście, że nie. Znów byłam Lily.
-Katastrofa! Przecież chyba co mi opowiadałaś to go nie lubisz.
-No on nieźle tańczy. Nie czekaj, on nie tańczy dobrze. On tańczy najwspanialej na całym świecie. Jakby uczył się tego od dziecka.-powiedziałam rozmarzonym głosem.
-To dobrze. Przecież w tym roku też będziemy mieć bal. Dumbledore mówił, że bale będą co dwa lata. Może cię zaprosi.
-Zaprosi mnie? Straciłby honor. No wiesz, zaprosić uczennicę?
Podeszła do nas Hermiona.
-Emily, Profesor Dumbledore prosi cię do gabinetu.
-Znowu? Nic nie zrobiłam.
Zapukałam do drzwi gabinetu Dumbledore'a. Drzwi otworzyły się same.
-Usiądź, żebyś się nie przewróciła.
-Przepraszam, dlaczego miałabym się przewrócić?
-To może być dla ciebie wielki wstrząs.
-Boże, ktoś zginął?-moje oczy zrobiły się szklane
-Nie. Mój przyjaciel szperał w aktach urodzin i znalazł ciebie.
-No przecież, ja też się kiedyś urodziłam.
-Tak, ale daj mi dokończyć. Znalazł ciebie w drzewie genealogicznym jednego z najstarszych czarodziejskich rodów. Tak naprawdę nazywasz się Emily Black.
-A moja mugolska rodzina? Przecież ja nie jestem czystej krwi. Jestem szlamą.
-Nie obraża cię to słowo?-spytał z podziwem-Nie spotkałem się z takim przypadkiem.
-Ktoś już kiedyś mnie tak nazwał i przestało mnie to obchodzić.
-Wracając do twojej mugolskiej rodziny. Podrzucono cię tam kiedy twoja matka, Walburga Black zmarła.
-To teraz nie będę już mieszkała z mugolami? Będzie mi ich brakowało.
-Będziesz musiała zamieszkać ze swoim bratem.
Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
-Z Syriuszem.
-To dobrze że z Syriuszem. Kiedy widziałam portret mamy, wydawało mi się, że wszyscy z Blacków są tacy i wyjątkiem jest tylko Syriusz.
-W ferie jedziesz na Grimmauld place.
-Ale będę mogła pisać do dotychczasowej rodziny?
-Oczywiście.
Pobiegłam pod portret prowadzący do pokoju wspólnego krukonów. Szybko zgadłam zagadkę i weszłam szukać Luny.
-Luna, pomocy.-powiedziałam, gdy siedziałyśmy na fotelach
-Co się stało?
-Masa nieszczęść.
-Jakich?
-Snape się we mnie buja, jestem czarodziejem czystej krwi i nie będę mieszkała z rodziną którą znałam i kochałam.
-Że co?
-Ale co co?
-No a z kim będziesz mieszkała?
-Z moim bratem.
-Masz brata?
-Syriusz.
-To on nie zginął?
-To długa historia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz