OBIAD
-Drodzy uczniowie, dzisiaj czara ognia wylosuje osoby, które wezmą udział w turnieju trójmagicznym. Poza tym, chciałem przedstawić wam nowego nayczyciela obrony przed czarną magią, profesora Gandalfa.
-Uczestnikiem z Drumstrangu jest... Wiktor Krum! Beuxbatons reprezentuje... Fleur Delacour. Ostatnim uczestnikiem jest Cedryk Diggory.- powiedział Dumbledore
Z czary wyleciało jeszcze jedno nazwisko.
-Harry Potter- wykrzyknął Albus
Kiedy się odwrócił, w jego głowę uderzyła kolejna, już piąta karteczka.
-WTF!? Emily White.
PO KOLEJNEJ LEKCJI ELIKSIRÓW
Emily została w sali z Severusem. Po dziesięciu minutach milczenia, wreszcie zdobyła się na odwagę.
-Profesorze... wiem... że... takie pytanie może... nie przystoi uczennicy... ale... czy pójdzie pan ze mną na bal bożonarodzeniowy?
Z ręki Snape'a wyleciała fiolka. W życiu nie spotkała go taka sytuacja. A jednak nie wiedział co powiedzieć. Nie zdążył odpowiedzieć, bo tuż po zadaniu pytana rozległ się łomot. Nauczyciel obrócił się i zobaczył, że Emily tak się bała, że odmówi, że aż straciła przytomność.
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ
-Gdzie ja jestem-powiedziała sennym głosem dziewczynka
Znajdowała się w skrzydle szpitalnym. Przypomniała sobie, że przed chwilą stała w sali eliksirów.
-Przepraszam, jakim cudem się tu znalazłam?
NA KOLEJNEJ LEKCJI ELIKSIRÓW
Snape pochylił się nad kociołkiem Emily, niby to sprawdzając jakość mikstury.
-Tak-wyszeptał Severus
piątek, 20 lutego 2015
środa, 18 lutego 2015
Rozdział 7
CZWARTY ROK NAUKI W HOGWARCIE. LEKCJA ELIKSIRÓW
Kto rozpozna ten eliksir?-zapytał profesor Snape
Zgłosiła się tylko Emily
-Panno White, proszę powąchać ten eliksir.
-To eliksir miłosny. Każda osoba odczuwa przy nim inny zapach. Ja na przykład czuję płatki róży, czekoladę i tort malinowy.
-Tak. Dziesięć punktów dla Slytherinu. Teraz przyrządzicie taki sam. Kto wykona zadanie bezbłędnie otrzyma dwadzieścia punktów dla swojego domu.
Godzinę później...
-Panie Potter to nie pachnie jak eliksir miłosny, tylko jak stare skarpety.
-Jako jedyna przyrządziła go dobrze Emily.
Kiedy Snape układał składniki do eliksirów w szafie na to przeznaczonej, Emily stanęła obok jego biurka i wyciągnęła z torebki flakonik.
-Emily, nie wlewaj mi nic do herbaty.
-Dobrze, ja już pójdę lepiej na zielarstwo. Do widzen...
-Poczekaj jeszcze chwilę. Od dzisiaj będziesz chodziła na dodatkowe zajęcia z eliksirów.
Kto rozpozna ten eliksir?-zapytał profesor Snape
Zgłosiła się tylko Emily
-Panno White, proszę powąchać ten eliksir.
-To eliksir miłosny. Każda osoba odczuwa przy nim inny zapach. Ja na przykład czuję płatki róży, czekoladę i tort malinowy.
-Tak. Dziesięć punktów dla Slytherinu. Teraz przyrządzicie taki sam. Kto wykona zadanie bezbłędnie otrzyma dwadzieścia punktów dla swojego domu.
Godzinę później...
-Panie Potter to nie pachnie jak eliksir miłosny, tylko jak stare skarpety.
-Jako jedyna przyrządziła go dobrze Emily.
Kiedy Snape układał składniki do eliksirów w szafie na to przeznaczonej, Emily stanęła obok jego biurka i wyciągnęła z torebki flakonik.
-Emily, nie wlewaj mi nic do herbaty.
-Dobrze, ja już pójdę lepiej na zielarstwo. Do widzen...
-Poczekaj jeszcze chwilę. Od dzisiaj będziesz chodziła na dodatkowe zajęcia z eliksirów.
Rozdział 6
Kilka miesięcy później, Harry, Ron i Emily dowiadują się, że ofiarą bazyliszka jest Ginny.
-Trzeba powiedzieć Lockhartowi czego się dowiedzieliśmy!-powiedział Harry
-Serio? Na poważnie uważasz, że taka fajtłapa jak Gilderoy pokona bazyliszka. Jest tylko jedna osoba, którą możemy poprosić o pomoc.
Po pięciu minutach w gabinecie Snape'a.
-Profesorze! Profesorze!-wykrzyknęła dziewczynka wpadając do pokoju
-Tak?-odpowiedział nauczyciel
-Bazyliszek porwał Ginny! Tylko pan może nam pomóc ją uratować!
Po chwili przez korytarze biegły cztery postaci. Trójka uczniów i nauczyciel weszli do ukrytego pomieszczenia pod toaletą dla dziewczyn. Ron zobaczył skórę bazyliszka i przeraźliwie wrzasnął. Podłoga się zatrzęsła i z sufitu spadła góra kamieni. Po obu stronach zostały dwie osoby. Od strony wyjścia Harry i Ron, a po stronie dalszej części korytarza Severus i Emily.
-Trudno, pójdziemy sami, a wy przez ten czas usuńcie trochę kamieni, żebyśmy mogli przejść!-zawołała dziewczynka
W KOMNACIE TAJEMNIC
Emily podbiegła do ciała Ginny. Nagle podszedł go niej duch Toma Riddle'a.
-Czego chcesz, Vooldemort?-Chamsko odezwała się dziewczynka
Nagle z wody wynurzył się bazyliszek. Emily wyciągnęła z torebki miecz Gryffindora.
-Jak?!?!-zdziwił się Snape
-W tej torebce jest niemalże wszystko-Accio kanapka z nutellą! O, proszę.
Potem, jedną ręką walczyła z przerażającym potworem, zaś drugą jadła drugie śniadanie. Po chwili wbiła bazyliszkowi miecz w paszczę. Wyrwała mu kilka kłów i jeden wbiła w dziennik, a resztę wrzuciła do torebki. Ginny obudziła się i cała trójka wyszła z pomieszczenia.
-Trzeba powiedzieć Lockhartowi czego się dowiedzieliśmy!-powiedział Harry
-Serio? Na poważnie uważasz, że taka fajtłapa jak Gilderoy pokona bazyliszka. Jest tylko jedna osoba, którą możemy poprosić o pomoc.
Po pięciu minutach w gabinecie Snape'a.
-Profesorze! Profesorze!-wykrzyknęła dziewczynka wpadając do pokoju
-Tak?-odpowiedział nauczyciel
-Bazyliszek porwał Ginny! Tylko pan może nam pomóc ją uratować!
Po chwili przez korytarze biegły cztery postaci. Trójka uczniów i nauczyciel weszli do ukrytego pomieszczenia pod toaletą dla dziewczyn. Ron zobaczył skórę bazyliszka i przeraźliwie wrzasnął. Podłoga się zatrzęsła i z sufitu spadła góra kamieni. Po obu stronach zostały dwie osoby. Od strony wyjścia Harry i Ron, a po stronie dalszej części korytarza Severus i Emily.
-Trudno, pójdziemy sami, a wy przez ten czas usuńcie trochę kamieni, żebyśmy mogli przejść!-zawołała dziewczynka
W KOMNACIE TAJEMNIC
Emily podbiegła do ciała Ginny. Nagle podszedł go niej duch Toma Riddle'a.
-Czego chcesz, Vooldemort?-Chamsko odezwała się dziewczynka
Nagle z wody wynurzył się bazyliszek. Emily wyciągnęła z torebki miecz Gryffindora.
-Jak?!?!-zdziwił się Snape
-W tej torebce jest niemalże wszystko-Accio kanapka z nutellą! O, proszę.
Potem, jedną ręką walczyła z przerażającym potworem, zaś drugą jadła drugie śniadanie. Po chwili wbiła bazyliszkowi miecz w paszczę. Wyrwała mu kilka kłów i jeden wbiła w dziennik, a resztę wrzuciła do torebki. Ginny obudziła się i cała trójka wyszła z pomieszczenia.
sobota, 14 lutego 2015
Rozdział 5
ROK PÓŹNIEJ-DRUGI ROK NAUKI EMILY W HOGWARCIE
Jako że w Hogwarcie po odwiedzinach bazyliszka nie było bezpiecznie po lekcji oklumencji, Severus zaproponował, że odprowadzi ją, do pokoju ślizgonów, a dziewczynka uprzejmie się zgodziła. Kiedy szli obok siebie korytarzem mogło by być nawet romantycznie, gdyby Emily nie potknęła się o krzywą deskę w podłodze i nie runęła na ziemię z hukiem. Ów deska odsunęła się i jakaś brudna ręka chwyciła ślizgonkę za nogę. Dziewczynka krzyknęła, ponieważ założyła swoje najładniejsze, idealnie białe skarpetki. Severus złapał ją za rękę i próbował wyciągnąć, ale porywacz był silniejszy. Gdy Emily zniknęła w dziurze, bał się, że już nigdy nie zobaczy uczennicy, którą tak polubił i był do niej przywiązany. Coś zawsze mu się w niej podobało. Nie wiedział czy była to czarna grzywka zasłaniająca prawe oko dziewczynki, czy może zgrabny nosek, czy regularnie rozmieszczone piegi i blada cera. Wiedział, że jest wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju.
Kiedy dziewczynka nie pojawiała się na zajęciach przez kilka następnych dni, Snape powiadomił Dumbledora o zaginięciu panny White. Nauczyciele kazali uczniom udać się do dormitoriów, a sami wszczęli poszukiwania. Severus nie poszedł jednak do wyznaczonego obszaru poszukiwań, ponieważ miał przeczycie, gdzie znajduje się dziewczynka. Zszedł po schodach na najniższe piętro Hogwartu. Nikt od dawna tu nie wchodził. Spojrzał w dół i zobaczył ślady butów na podłodze. Poszedł wydeptanym szlakiem i otworzył drzwi, za któryni prawdopodobnie był porywacz. Jego przypuszczenia się potwierdziły. W kącie siedziała związana dziewczynka.
-Witaj Severusie.-powiedział mężczyzna, którego nie zauważył Snape-A może raczej Smarkerusie?
-Nie obrażaj go!!!!!!!-krzyknęła Emily i pomimo związanych rąk świetnie celując rzuciła napastnikowi w głowę
Snape ze zdziwieniem przyglądał się jak to patelnia rzucona przez ślizgonkę trafia w głowę śmierciożercy, a on sam z głuchym tąpnięciem upada na podłogę.
Severus podbiegł do dziewczynki i rozciął jej więzy. Powiedział, że wyprowadzi ją z lochów. Kiedy on szedł już w kierunku drzwi, Emily jeszcze stała w miejscu i otrzepywała spódniczkę i sweterek. Nagle na napastnik wstał, wycelował różdżkę w niczego nie świadom nauczyciela.
-Avada kedavra!-wykrzyknął
Zanim promień zaczął lecieć w stronę Severusa, dziewczynka pobiegła w kierunku Snape'a krzycząc:
-Nieeeeeeeee!
Popchnęła go i zrobiła unik, by nietrafiło jej zaklęcie.
Kiedy nauczyciel się ocknął, zobaczył, że Emily bije się z nieprzyjacielem, a zaraz potem zadaje cios kończący i wróg pada na podłogę jak długi. Kiedy przeciwnik jeszcze się podnosił, ślizgonka krzykneła krótko:
-Sectumsempra!
Kiedy szli po lochach szukając schodów Severus zapytał się ślizgonki
-Bez obrazy, ale jak ty jedna, sama, bez niczyjej pomocy się z nim rozprawiłaś? I skąd znasz zaklęcie Sectumsempra? Przecież ono nie zostało nigdzie nie opublikowane.
-Po pierwsze, nie miałam lepszej okazji by wypróbować to cacko.-podrzucała w ręku patelnię-Po drugie to wyglądałoby głupio, że nikt nie potrafił mnie znaleźć, więc jak by kto pytał, to nie ja się uratowałam, tylko profesor mnie uratował. Po trzecie użyłam tego zaklęcia, bo uważam, że jest co najmniej genialne, oraz nadzwyczajnie praktyczne. Po czwarte, świetnie wiem, kto je napisał, wiem też, że tan kto je napisał, napisał przy nim krótki opis "na wrogów", więc pomyślałam, że to zaklęcie jest idealne na tą okazję. A po trzecie, pytał pan, profesorze jak udało mi się pokonać dorosłego mężczyznę, dwa razy większego i dwa razy cięższego ode mnie? To proste. Kiedy jeszcze nie uczyłam się w Hogwarcie, przes kilka lat trenowałam karate.
-Mówiłaś, że wiesz, kto napisał to zaklęcie, mogłabyś mi to wyjaśnić? Od kilku lat się nad tym głowię.
-Och profesorze, ja naprawdę uważam, że z zaklęć, którymi można się obronić, to jest zdecydowanie najlepsze. I założę się, że osoba, która je napisała dobrze wie kto je napisał, i ta osoba właśnie robi sobie ze mnie żarty.
Jako że w Hogwarcie po odwiedzinach bazyliszka nie było bezpiecznie po lekcji oklumencji, Severus zaproponował, że odprowadzi ją, do pokoju ślizgonów, a dziewczynka uprzejmie się zgodziła. Kiedy szli obok siebie korytarzem mogło by być nawet romantycznie, gdyby Emily nie potknęła się o krzywą deskę w podłodze i nie runęła na ziemię z hukiem. Ów deska odsunęła się i jakaś brudna ręka chwyciła ślizgonkę za nogę. Dziewczynka krzyknęła, ponieważ założyła swoje najładniejsze, idealnie białe skarpetki. Severus złapał ją za rękę i próbował wyciągnąć, ale porywacz był silniejszy. Gdy Emily zniknęła w dziurze, bał się, że już nigdy nie zobaczy uczennicy, którą tak polubił i był do niej przywiązany. Coś zawsze mu się w niej podobało. Nie wiedział czy była to czarna grzywka zasłaniająca prawe oko dziewczynki, czy może zgrabny nosek, czy regularnie rozmieszczone piegi i blada cera. Wiedział, że jest wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju.
Kiedy dziewczynka nie pojawiała się na zajęciach przez kilka następnych dni, Snape powiadomił Dumbledora o zaginięciu panny White. Nauczyciele kazali uczniom udać się do dormitoriów, a sami wszczęli poszukiwania. Severus nie poszedł jednak do wyznaczonego obszaru poszukiwań, ponieważ miał przeczycie, gdzie znajduje się dziewczynka. Zszedł po schodach na najniższe piętro Hogwartu. Nikt od dawna tu nie wchodził. Spojrzał w dół i zobaczył ślady butów na podłodze. Poszedł wydeptanym szlakiem i otworzył drzwi, za któryni prawdopodobnie był porywacz. Jego przypuszczenia się potwierdziły. W kącie siedziała związana dziewczynka.
-Witaj Severusie.-powiedział mężczyzna, którego nie zauważył Snape-A może raczej Smarkerusie?
-Nie obrażaj go!!!!!!!-krzyknęła Emily i pomimo związanych rąk świetnie celując rzuciła napastnikowi w głowę
Snape ze zdziwieniem przyglądał się jak to patelnia rzucona przez ślizgonkę trafia w głowę śmierciożercy, a on sam z głuchym tąpnięciem upada na podłogę.
Severus podbiegł do dziewczynki i rozciął jej więzy. Powiedział, że wyprowadzi ją z lochów. Kiedy on szedł już w kierunku drzwi, Emily jeszcze stała w miejscu i otrzepywała spódniczkę i sweterek. Nagle na napastnik wstał, wycelował różdżkę w niczego nie świadom nauczyciela.
-Avada kedavra!-wykrzyknął
Zanim promień zaczął lecieć w stronę Severusa, dziewczynka pobiegła w kierunku Snape'a krzycząc:
-Nieeeeeeeee!
Popchnęła go i zrobiła unik, by nietrafiło jej zaklęcie.
Kiedy nauczyciel się ocknął, zobaczył, że Emily bije się z nieprzyjacielem, a zaraz potem zadaje cios kończący i wróg pada na podłogę jak długi. Kiedy przeciwnik jeszcze się podnosił, ślizgonka krzykneła krótko:
-Sectumsempra!
Kiedy szli po lochach szukając schodów Severus zapytał się ślizgonki
-Bez obrazy, ale jak ty jedna, sama, bez niczyjej pomocy się z nim rozprawiłaś? I skąd znasz zaklęcie Sectumsempra? Przecież ono nie zostało nigdzie nie opublikowane.
-Po pierwsze, nie miałam lepszej okazji by wypróbować to cacko.-podrzucała w ręku patelnię-Po drugie to wyglądałoby głupio, że nikt nie potrafił mnie znaleźć, więc jak by kto pytał, to nie ja się uratowałam, tylko profesor mnie uratował. Po trzecie użyłam tego zaklęcia, bo uważam, że jest co najmniej genialne, oraz nadzwyczajnie praktyczne. Po czwarte, świetnie wiem, kto je napisał, wiem też, że tan kto je napisał, napisał przy nim krótki opis "na wrogów", więc pomyślałam, że to zaklęcie jest idealne na tą okazję. A po trzecie, pytał pan, profesorze jak udało mi się pokonać dorosłego mężczyznę, dwa razy większego i dwa razy cięższego ode mnie? To proste. Kiedy jeszcze nie uczyłam się w Hogwarcie, przes kilka lat trenowałam karate.
-Mówiłaś, że wiesz, kto napisał to zaklęcie, mogłabyś mi to wyjaśnić? Od kilku lat się nad tym głowię.
-Och profesorze, ja naprawdę uważam, że z zaklęć, którymi można się obronić, to jest zdecydowanie najlepsze. I założę się, że osoba, która je napisała dobrze wie kto je napisał, i ta osoba właśnie robi sobie ze mnie żarty.
piątek, 13 lutego 2015
Rozdział 4
TYDZIEŃ PRZED KOŃCEM SEMESTRU
Emily poszła do swojego dormitorium. Czekała ją jedna z najstraszniejszych rzeczy w ich życiu. Za pośrednictwem Rona kupiła trzy bilety do ośrodka ze smokami w Rumunii, którym opiekuje się jeden z Weasley'ów. Postanowiła napisać w nim, że jej rodzice i brat są zaproszeni do ów ośrodka i niemożna dokupywać osobnych biletów dla dzieci w wieku jedenastu lat. Dzięki temu będzie mogła zostać w Hogwarcie na przerwę świąteczną. Martwiła się, że będzie tęsknić za rodziną, ale pomyślała, że jakoś da sobie radę. W sumie będą tu też jej przyjaciele.
WIGILIA GODZINA 23.18
(mniej więcej teraz odbywa się scena dobrze znana z filmu, gdy Harry odwiedza bibliotekę w pelerynie niewidce.)
Emily weszła do biblioteki. Pożyczyła od Luny widmookulary, więc dobrze widziała Harrego. Chwyciła go za ramię. Chłopiec podskoczył ze strachu, ponieważ nie zauważył koleżanki.
-Harry, potrzebuję twojej peleryny niewidki. Ważna sprawa, nie pytaj.-powiedziała dziewczynka-Proszę.
Emily szła w pelerynie po Hogwarcie. Nie do końca wiedziała, w którą stronę ma się kierować.
Wiedziała tylko jedno-musi to zrobić. Po godzinie bezsensownego błądzenia wreszcie dotarła na miejsce. Cicho rozchyliła drzwi, zamknęła je za sobą i otworzyła torbę.
-Accio prezenty.-wyszeptała, a do jej rąk wpadły trzy duże paczki.
Dziewczynka starannie ułożyła je na biurku. Zaraz potem poszła do swojego pokoju. Kiedy tak leżała i nie mogła zasnąć postanowiła, że jutro odda pelerynę Potterowi.
PIERWSZY DZIEŃ ŚWIĄT, WCZESNY RANEK
Severus Snape wstał już o szóstej rano. Kiedy wszedł do swojego gabinetu, ogarnęło go zdziwienie. Zobaczył, że na jego biurku leżą paczki. Było to dla niego niezwykle szokujące, ponieważ prezentów na święta, nie dostawał już od parunastu lat. Wszystkie były podpisane tak samo "dla najlepszego nauczyciela wszech czasów". Zaniemówił. Nigdy nie był lubiany, a tu nagle taka miła niespodzianka. Otworzył pierwszą paczkę. Była w niej duża i gruba książka pod tytułem "Jak dostać się na posadę nauczyciela obrony przed czarną magią" autorstwa Laurent Puckle. Tytuł był dość ciekawy. W drugiej paczce były płyty jego ulubionych zespołów "Emigrate", "ZAZ", "Indila" i "MENK". Najbardziej spodobał mu się jednak trzeci prezent. Był to śliczny, ręcznie robiony album na zdjęcia. Otworzył go na pierwszej stronie. Znajdowała się tam fotografia, z pierwszej lekcji oklumencji, kiedy to Emily rzuciła się mu na szyję. Zdarzenie to wyjątkowo zapadło mu w pamięć. Po kolei przerzucał kartki. były tam różne zdjęcia. Między innymi to, na którym dziewczynka łapie przypominajkę, a on z otwartymi ustami się na nią patrzy. Już wiedział, kto podrzucił mu prezenty. Nagle dostał (zdarzyło mu się to pierwszy raz w życiu) atak śmiechu. Ujrzał fotografię z lekcji eliksirów, kiedy mikstura Emily wybuchła, tak, że grzywka uczennicy podleciała do góry, a on patrzył na nią ze zdziwieniem. Było to dość dziwne, ponieważ dziewczynka miała duży talent, pomijając to, że gdy już skończy warzyć eliksir patrzy nieobecnym wzrokiem w pustkę.
Emily poszła do swojego dormitorium. Czekała ją jedna z najstraszniejszych rzeczy w ich życiu. Za pośrednictwem Rona kupiła trzy bilety do ośrodka ze smokami w Rumunii, którym opiekuje się jeden z Weasley'ów. Postanowiła napisać w nim, że jej rodzice i brat są zaproszeni do ów ośrodka i niemożna dokupywać osobnych biletów dla dzieci w wieku jedenastu lat. Dzięki temu będzie mogła zostać w Hogwarcie na przerwę świąteczną. Martwiła się, że będzie tęsknić za rodziną, ale pomyślała, że jakoś da sobie radę. W sumie będą tu też jej przyjaciele.
WIGILIA GODZINA 23.18
(mniej więcej teraz odbywa się scena dobrze znana z filmu, gdy Harry odwiedza bibliotekę w pelerynie niewidce.)
Emily weszła do biblioteki. Pożyczyła od Luny widmookulary, więc dobrze widziała Harrego. Chwyciła go za ramię. Chłopiec podskoczył ze strachu, ponieważ nie zauważył koleżanki.
-Harry, potrzebuję twojej peleryny niewidki. Ważna sprawa, nie pytaj.-powiedziała dziewczynka-Proszę.
Emily szła w pelerynie po Hogwarcie. Nie do końca wiedziała, w którą stronę ma się kierować.
Wiedziała tylko jedno-musi to zrobić. Po godzinie bezsensownego błądzenia wreszcie dotarła na miejsce. Cicho rozchyliła drzwi, zamknęła je za sobą i otworzyła torbę.
-Accio prezenty.-wyszeptała, a do jej rąk wpadły trzy duże paczki.
Dziewczynka starannie ułożyła je na biurku. Zaraz potem poszła do swojego pokoju. Kiedy tak leżała i nie mogła zasnąć postanowiła, że jutro odda pelerynę Potterowi.
PIERWSZY DZIEŃ ŚWIĄT, WCZESNY RANEK
Severus Snape wstał już o szóstej rano. Kiedy wszedł do swojego gabinetu, ogarnęło go zdziwienie. Zobaczył, że na jego biurku leżą paczki. Było to dla niego niezwykle szokujące, ponieważ prezentów na święta, nie dostawał już od parunastu lat. Wszystkie były podpisane tak samo "dla najlepszego nauczyciela wszech czasów". Zaniemówił. Nigdy nie był lubiany, a tu nagle taka miła niespodzianka. Otworzył pierwszą paczkę. Była w niej duża i gruba książka pod tytułem "Jak dostać się na posadę nauczyciela obrony przed czarną magią" autorstwa Laurent Puckle. Tytuł był dość ciekawy. W drugiej paczce były płyty jego ulubionych zespołów "Emigrate", "ZAZ", "Indila" i "MENK". Najbardziej spodobał mu się jednak trzeci prezent. Był to śliczny, ręcznie robiony album na zdjęcia. Otworzył go na pierwszej stronie. Znajdowała się tam fotografia, z pierwszej lekcji oklumencji, kiedy to Emily rzuciła się mu na szyję. Zdarzenie to wyjątkowo zapadło mu w pamięć. Po kolei przerzucał kartki. były tam różne zdjęcia. Między innymi to, na którym dziewczynka łapie przypominajkę, a on z otwartymi ustami się na nią patrzy. Już wiedział, kto podrzucił mu prezenty. Nagle dostał (zdarzyło mu się to pierwszy raz w życiu) atak śmiechu. Ujrzał fotografię z lekcji eliksirów, kiedy mikstura Emily wybuchła, tak, że grzywka uczennicy podleciała do góry, a on patrzył na nią ze zdziwieniem. Było to dość dziwne, ponieważ dziewczynka miała duży talent, pomijając to, że gdy już skończy warzyć eliksir patrzy nieobecnym wzrokiem w pustkę.
Rozdział 3
PIERWSZA LEKCJA LATANIA NA MIOTŁACH
-Dzień dobry, dzieci.
-Dzień dobry, pani Hooch.
-Stańcie po lewej stronie miotły, wyciągnijcie nad nią ręce i powiedzcie "do mnie". Potem unieście się nad ziemię i wylądujcie.
Neville podleciał do góry, ale nie mógł wylądować. Wznosił się wyżej i wyżej. Nagle spadł z miotły, pani Hooch podbiegła do niego i powiedziała:
-Zabiorę go do skrzydła szpitalnego. Jeżeli ktokolwiek przez ten czas wejdzie na miotłę, wyleci z tej szkoły szybciej, niż zdąży powiedzieć "quidditch".
-O, Neville zgubił przypominajkę! Schowam ją i niech sobie Neville znajdzie!-rzekł malfoy i podleciał go góry-Może na dachu?
-Oddaj mi ją natychmiast, Draco!-powiedziała Emily
-Bo co?
-Bo zaraz zrzucę cię z miotły.-wycedziła ślizgonka
-Jak chcesz to łap-chłopiec rzucił kulką z całej siły
Emily z zawrotną prędkością poleciała w kierunku lotu krągłego przedmiotu. Pech chciał, że akurat profesor Snape wyglądał przez okno. Tymczasem dziewczynka wylądowała obok reszty dzieci, i to z przypominajką w ręce. Na boisko szybkim krokiem wszedł Severus.
-White, natychmiast za mną.
Nauczyciel wszedł do jednej z sal i poprosił o zwolnienie jednego z uczniów.
-Flint, znalazłem ci nowego szukającego, Szukającego z talentem, a nie takiego pacana jak Higgs Oto Emily White, nowa człąkini drużyny.
-Ten pierwszoroczniak?!-wypalił Flint
Snape zgromił go wzrokiem.
-W takim razie witaj w drużynie, Emily.
Dziewczynka szła po korytarzu w towarzystwie Harrego, Rona i Hermiony.
-A więc jesteś jedynym pierwszoroczniakiem w drużynie od...-zaczął Ron
-...Od około stu lat. A tak z innej beczki, Harry, wiesz że twój ojciec też był szukającym.-odpowiedziała Emily
-Nie wiedziałem.
-Dzień dobry, dzieci.
-Dzień dobry, pani Hooch.
-Stańcie po lewej stronie miotły, wyciągnijcie nad nią ręce i powiedzcie "do mnie". Potem unieście się nad ziemię i wylądujcie.
Neville podleciał do góry, ale nie mógł wylądować. Wznosił się wyżej i wyżej. Nagle spadł z miotły, pani Hooch podbiegła do niego i powiedziała:
-Zabiorę go do skrzydła szpitalnego. Jeżeli ktokolwiek przez ten czas wejdzie na miotłę, wyleci z tej szkoły szybciej, niż zdąży powiedzieć "quidditch".
-O, Neville zgubił przypominajkę! Schowam ją i niech sobie Neville znajdzie!-rzekł malfoy i podleciał go góry-Może na dachu?
-Oddaj mi ją natychmiast, Draco!-powiedziała Emily
-Bo co?
-Bo zaraz zrzucę cię z miotły.-wycedziła ślizgonka
-Jak chcesz to łap-chłopiec rzucił kulką z całej siły
Emily z zawrotną prędkością poleciała w kierunku lotu krągłego przedmiotu. Pech chciał, że akurat profesor Snape wyglądał przez okno. Tymczasem dziewczynka wylądowała obok reszty dzieci, i to z przypominajką w ręce. Na boisko szybkim krokiem wszedł Severus.
-White, natychmiast za mną.
Nauczyciel wszedł do jednej z sal i poprosił o zwolnienie jednego z uczniów.
-Flint, znalazłem ci nowego szukającego, Szukającego z talentem, a nie takiego pacana jak Higgs Oto Emily White, nowa człąkini drużyny.
-Ten pierwszoroczniak?!-wypalił Flint
Snape zgromił go wzrokiem.
-W takim razie witaj w drużynie, Emily.
Dziewczynka szła po korytarzu w towarzystwie Harrego, Rona i Hermiony.
-A więc jesteś jedynym pierwszoroczniakiem w drużynie od...-zaczął Ron
-...Od około stu lat. A tak z innej beczki, Harry, wiesz że twój ojciec też był szukającym.-odpowiedziała Emily
-Nie wiedziałem.
wtorek, 3 lutego 2015
Rozdział 2
Emily w wieku jedenastu lat dostała list do Hogwartu. Miała wtedy bardzo jasną, niemalże białą karnację, duże szmaragdowe oczy, zgrabny, mały nosek i piegi. I jeszcze krótkie czarne włosy z zasłaniającą jedno oko grzywką. Patrzcie, ceremonia przedziału, przyjrzyjmy się temu.
-Emily White!-krzyknęła McGonagall
Emily usiadła na stołku, a nauczycielka nałożyła jej na głowę Tiarę.
-Proszę do Slytherinu,proszę, proszę.-wyszeptała
-Hmm... trudny wybór, ale jeżeli chcesz, chociaż, że to do ciebie niepasuje. Slytherin!!!
Z powodu przyjaznego usposobienia inni ślizgoni jej nie lubili. Jej rówieśnik, Draco Malfoy wiecznie się nad nią znęcał, zaglądając w jej umysł. Zawsze doprowadzało ją to do płaczu, więc postanowiła poskarżyć się opiekunowi jej domu, Severusowi Snape. Ten zabrał ją do lochu i powiedział, że będzie ją uczył oklumencji. Emily wykrzyknęła: Dziękuję!, i przytuliła się do nauczyciela. Przeprosiła, i dalej ćwiczyli oklumencję, co zadziwiająco dobrze jej szło. W pewnym momencie zapytała:
-Profesorze, co by się stało, gdyby ktoś z uczniów dowiedział się, że pan tak naprawdę nie jest zły?-powiedziała z niewinnym wyrazem twarzy.
Severusa Snape'a zatkało. Popatrzył podejrzliwie na uczennicę i zapytał co ma na myśli.
-No bo tak naprawdę to pan tylko udaje złego i wszyscy uczniowie nabierają się na pańską świetną grę aktorską i nikt nie spróbował patrzeć na to od innej strony, na przykład, że pan udaje, że ma pan serce z kamienia i nie ma pan uczuć. Ale to nie prawda, bo ja wiem, że pan tak naprawdę, jest bardzo miłym, dobrym i mądrym człowiekiem i to nie pan jest zły tylko durny James Potter, który był chamem i w sumie to dobrze, że Voldemort go zabił.
. Snape stwierdził, że świetnie jej idzie, i że następną lekcją mają jutro o tej samej godzinie. Po położeniu się do łóżka, Severus pomyślał, że bardzo lubi Emily, ale zastanawiało go, skąd u licha to wiedziała.
-Emily White!-krzyknęła McGonagall
Emily usiadła na stołku, a nauczycielka nałożyła jej na głowę Tiarę.
-Proszę do Slytherinu,proszę, proszę.-wyszeptała
-Hmm... trudny wybór, ale jeżeli chcesz, chociaż, że to do ciebie niepasuje. Slytherin!!!
Z powodu przyjaznego usposobienia inni ślizgoni jej nie lubili. Jej rówieśnik, Draco Malfoy wiecznie się nad nią znęcał, zaglądając w jej umysł. Zawsze doprowadzało ją to do płaczu, więc postanowiła poskarżyć się opiekunowi jej domu, Severusowi Snape. Ten zabrał ją do lochu i powiedział, że będzie ją uczył oklumencji. Emily wykrzyknęła: Dziękuję!, i przytuliła się do nauczyciela. Przeprosiła, i dalej ćwiczyli oklumencję, co zadziwiająco dobrze jej szło. W pewnym momencie zapytała:
-Profesorze, co by się stało, gdyby ktoś z uczniów dowiedział się, że pan tak naprawdę nie jest zły?-powiedziała z niewinnym wyrazem twarzy.
Severusa Snape'a zatkało. Popatrzył podejrzliwie na uczennicę i zapytał co ma na myśli.
-No bo tak naprawdę to pan tylko udaje złego i wszyscy uczniowie nabierają się na pańską świetną grę aktorską i nikt nie spróbował patrzeć na to od innej strony, na przykład, że pan udaje, że ma pan serce z kamienia i nie ma pan uczuć. Ale to nie prawda, bo ja wiem, że pan tak naprawdę, jest bardzo miłym, dobrym i mądrym człowiekiem i to nie pan jest zły tylko durny James Potter, który był chamem i w sumie to dobrze, że Voldemort go zabił.
. Snape stwierdził, że świetnie jej idzie, i że następną lekcją mają jutro o tej samej godzinie. Po położeniu się do łóżka, Severus pomyślał, że bardzo lubi Emily, ale zastanawiało go, skąd u licha to wiedziała.
Subskrybuj:
Posty (Atom)