poniedziałek, 2 marca 2015

Rozdział 11

Kiedy Snape przechadzał się po korytarzach spotkał Emily całującą się z Cedrykiem Diggorym.
-Minus 50 pkt Gryffindorowi i tyle samo Huffelpuf.
-Co go strzeliło?!-zdziwiła się Emily
-Może dostał confundusem?
-Nie sądzę, on nigdy nie szanował niczyjej prywatności.
Nagle podbiegł do nich pierwszoroczniak.
-Emily, profesor Dumbledore cię prosi.
Kiedy weszła do gabinetu Dumbledore'a zobaczyła znienawidzonego Snape'a siędzącego na fotelu.
-Emily chciałem powierzyć ci pewną misję. Wyruszasz jutro z samego rana.
-Ale jutro mam urodziny. A poza tym jaka misja?
-Bo widzisz, profesor Gandalf zaginął.
-Że co?!
-Mam pewne podejrzenia gdzie jest, jutro przeniesie cię tam świstoklik.
-Ona ma jechać sama?! Pierwszoroczniak poradził by sobie lepiej niż ona.-zaczął marudzić nietoperzopodobny.
-Wcale nie powiedziałem, że będzie jechać sama. Ty będziesz jej towarzyszył.
-ŻE CO NIBY?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?-wykrzyknęli chórem Severus i Emily
-Powiedziałem, że z nią pojedziesz.
Snape zaczął walić głową o ścianę.
-Ja mogę pojechać sama. Nie jestem już małą dzidzią. Umiem się sobą zająć.
-Może i tak, ale jestem z nim związany wieczystą przysięgą i muszę wykonywać jego wszystkie, cholerne zachcianki.-powiedział i rzucił Emily o ścianę.

-NIESPODZIANKA!-Emily była zszokowana
Cały zakon feniksa przyszedł świętować jej urodziny.
-Syriusz!-wykrzyknęła i przytuliła go
Musicie wiedzieć, że gdy Emily i Hermiona uratowały go rok temu, bardzo się zaprzyjaźnili.
-Czas na prezenty!-wykrzyknęła Ginny
Emily siedzi z Harrym, Ronem, Hermioną, Ginny i Luną. Dostała od nich:  śliczną torebkę w kolorze lawendowym, fartuszek do pieczenia z wyhaftowanym napisem "I love cupcakes", pierwsze wydanie "Władcy Pierścieni", naszyjnik w kształcie serca, w którym było miejsce na zdjęcie i widmookulary.
-Dziękuję wam wszystkim! Nawet nie macie pojęcia jak bardzo się cieszę, lesz najbardziej raduje mnie, ile cudownych chwil przeżyłam z wami wszystkimi. Bardzo was wszystkich kocham, ale niestety, możliwe, że widzimy się poraz ostatni.
Nagle, przez otwarte okno wleciała sowa, która trzymała krótki list:
Wyprawa przełożona, jedziemy za miesiąc.
Cieszący się z odłożenia na później durnego wyjazdu i związanej z tym męki,
S.S.
-Cudownie! Będę tu aż przez cały miesiąc!
-O co chodzi?-spytała Luna
-Bo widzicie, mam poważną misję, o której nie możecie nikomu powiedzieć. Profesor Gandalf zaginął i muszę jechać go szukać. Gdyby to było za mało złe, ma mi towarzyszyć ten dupek, Snape.
-Teraz to mówisz dupek, a rok temu szczerzyłaś tańcząc z nim na balu.
-To było przelotne zauroczenie. Teraz oprócz tej głupiej wyprawy, nie łączy mnie nic z tym gnojkiem.

1 komentarz:

  1. Co się stało? Przestaję lubić tą Emily z rozdziału na rozdział. Za to Snape wyszedł Ci <3 <3 hdfyvfdyg <3 <3 I jak uderzał głową w ścianę... Śmiałam się okropnie :3

    Black Blow

    OdpowiedzUsuń